Już co trzeci polski internauta przyznaje się do umawiania na randki przez komputer i czatowania na erotycznych stronach www.
To już nie egzotyka, tylko codzienność dla surfujących po Internecie. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce słowo „cyberseks”, by odnaleźć wskazówki, jak bezpiecznie uprawiać seks przez komputer i jak sprawdzić partnera. A potem trzeba zalogować się pod pseudonimem na odpowiedniej stronie, znaleźć kogoś interesującego i zaprosić go do „prywatnego pokoju”. Co więcej, neurochirurdzy pracują już nad wirtualnym orgazmem. Pojawi się on po naciśnięciu guzika pilota, który uaktywni stymulator wszczepiony pod skórę pośladka.
Cyberseks jest szalony i odważny, zapomina się o zahamowaniach i wszelkich tabu. Komuś obcemu łatwiej zdradzić swoje erotyczne fantazje, nawet te dzikie i najbardziej wyuzdane. Ale nie dajmy się oszukać, internauta może stworzyć idealny obraz siebie, odjąć sobie 15 lat i 15 kilogramów lub udawać nawet inną płeć. Wirtualne przeżycia erotyczne, choć mogą być lekarstwem na samotność singli, niosą też zagrożenia. Od cyberseksu można się uzależnić i rozleniwić, nie trzeba bowiem starać się o partnera i pracować nad budowaniem dobrych relacji. Ponadto takie czatowanie może też zagrozić związkowi, jeśli mężczyzna szuka w wirtualnym świecie np. wrażeń erotycznych, a kobieta – uwagi, zrozumienia, miłości, i każde z nich zaspokaja w ten sposób swoje potrzeby z realnego życia. Warto więc porozmawiać o tym ze sobą i przyjrzeć się, czy rzeczywisty związek nie wymaga naprawy.
Najnowsze komentarze